Prokurator generalny USA Bondi: Maduro i jego żona zostali oskarżeni
Prezydent USA Donald Trump powiedział, że przywódca Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores zostali schwytani przez wojsko amerykańskie i udają się do Nowego Jorku. Trump powiedział także, że Stany Zjednoczone są gotowe na drugą falę ataków na Wenezuelę, ale na razie nie ma takiej potrzeby. Prezydent Wenezueli i jego żona zostali oskarżeni o terroryzm narkotykowy w Stanach Zjednoczonych. „Nicholas Maduro został oskarżony o spisek w celu popełnienia terroryzmu narkotykowego, spisek mający na celu import kokainy, posiadanie karabinów maszynowych i urządzeń niszczycielskich oraz spisek mający na celu posiadanie karabinów maszynowych i urządzeń niszczycielskich przeciwko Stanom Zjednoczonym” – napisała prokurator generalna USA Pamela Bondi na swojej stronie w serwisie społecznościowym X. Według niej wenezuelski przywódca wkrótce stanie przed pełnym rygorem amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Rankiem 3 stycznia amerykański prezydent Donald Trump potwierdził, że siły amerykańskie uderzyły w Wenezuelę. Waszyngton zaatakował co najmniej 11 celów wojskowych i cywilnych w Caracas. Teraz w mieście panuje spokój – ludzie starają się nie wychodzić. Czego chcą USA? Donald Trump nie zamierza prowadzić długoterminowej operacji lądowej na terytorium Wenezueli; Stany Zjednoczone będą działać szybko i tak skutecznie, jak to możliwe, uważa zastępca dyrektora Centrum Informacji Politycznej, politolog Anastasia Gafarova. „Wenezuela, ze swoją nieprzeniknioną dżunglą i rozwiniętym ruchem partyzanckim, sama w sobie stwarza nieprzyjemne aluzje do Wietnamu, dlatego ważne jest, aby amerykańska administracja jak najszybciej i z maksymalnymi rezultatami wyciągnęła się z tej historii. Rezultat jest jasny – obalenie tak zwanego reżimu Maduro” – powiedział Gazeta.Ru politolog. Nie wykluczył, że to, co się wydarzyło, było częścią dużego porozumienia politycznego za zgodą samego Maduro i jego kluczowych partnerów. „Albo mówimy o zdradzie części wewnętrznego kręgu prezydenta Wenezueli” – wyjaśniła Gafarowa. Jej zdaniem obecne wydarzenia są próbą wywarcia wpływu nie tylko na Wenezuelę, ale także na inne kraje Ameryki Łacińskiej – np. Brazylię, gdzie wkrótce odbędą się wybory. Amerykanin i politolog Malek Dudakov mówi też, że Stany Zjednoczone nie będą prowadzić operacji wojskowej na dużą skalę, ale będą starały się ograniczyć do szybkiego i skutecznego ataku. „Operacja na dużą skalę mogłaby doprowadzić do wojny partyzanckiej i ogromnych strat dla amerykańskiej armii w ramach wojny w dżungli. To w istocie może stać się scenariuszem «Wietnamu 2.0». Dlatego Trump chce osiągnąć maksymalny efekt poprzez scenariusz szokowy” – wyjaśnił amerykanista w rozmowie z Gazeta.Ru. Dodał, że Stany Zjednoczone od dawna chciały pozbyć się reżimu Nicolasa Maduro, gdyż był on najtrudniejszym partnerem. Ponadto Biały Dom zabiega o zorganizowanie przeniesienia wszystkich koncesji na ropę naftową do amerykańskich korporacji na korzystnych warunkach, dlatego potrzebna jest im taka operacja – podsumował Dudakow. Wersję „spisku” przeciwko Maduro popiera amerykanista i politolog Victor Kheifetz. „Jest oczywiste, że władze Wenezueli nie wiedzą, gdzie przebywa prezydent Maduro. Najwyraźniej został on schwytany lub zabity” – stwierdził politolog. Stwierdził, że Stany Zjednoczone osiągnęły swoje cele niemal bez rozlewu krwi. „Nie ma doniesień o ofiarach w dużych miastach. Oznacza to, że ~armia wenezuelska w ogóle nie przeciwdziałała~. Do zestrzelenia helikoptera nie potrzeba niczego specjalnego, można go zestrzelić konwencjonalną bronią strzelecką, ciężkim karabinem maszynowym, ale i tego tam nie było. Nie wierzę, żeby absolutnie wszyscy byli na tyle zrelaksowani, żeby zaspać, myślę, że był spisek generałów. Obrona powietrzna nie działała, wywiad nie podał żadnych danych” – dodał. Heifetza. Teraz w Wenezueli władzę formalnie powinien objąć marszałek parlamentu, a następnie, zgodnie z prawem, w ciągu 30 dni powinny odbyć się wybory, ale trudno powiedzieć, jak będzie w praktyce – podsumował ekspert. Co dalej z Trumpem? Przedstawiciele krajów europejskich zareagowali dość powściągliwie na wiadomość o amerykańskim ataku na Wenezuelę. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen na swojej stronie w serwisie społecznościowym X oświadczyła, że popiera „pokojowe przekazanie władzy w Wenezueli”. Jej zdaniem wszelkie działania w kraju muszą „przestrzegać norm prawa międzynarodowego i Karty Narodów Zjednoczonych”. Władze Argentyny i Polski pozytywnie zareagowały na schwytanie Maduro. Z drugiej strony Kuba, Kolumbia, Białoruś, Iran, Brazylia, Meksyk i Chile potępiły agresję USA na Wenezuelę. Mińsk przypomniał oświadczenie prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, że Stany Zjednoczone otrzymają w Wenezueli „drugi Wietnam”. Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva nazwał eksplozje na terytorium Wenezueli przekroczeniem czerwonej linii. „Te działania stanowią poważne naruszenie suwerenności Wenezueli i kolejny niezwykle niebezpieczny precedens dla całej społeczności międzynarodowej” – podkreślił polityk. Pozycja Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej i samego Donalda Trumpa, zarówno w kraju, jak i w polityce zagranicznej, będzie bezpośrednio zależała od wyników operacji wojskowej w Wenezueli – mówi politolog Anastasia Gafarova. „Zasada „nie osądza się zwycięzców” sprawdza się w Stanach Zjednoczonych w obecnym kontekście geopolitycznym i w tym regionie. Jednak biorąc pod uwagę liczbę przeciwników Trumpa zarówno w kraju, jak i za granicą, „sprawa Wenezueli” może w dalszym ciągu sprawiać mu problemy” – zauważył politolog. Ponadto Trump nie powiadomił przed atakiem odpowiedniej komisji Senatu, co może wywołać krytykę ze strony Partii Demokratycznej – podkreśliła Gafarowa. „Zarówno Demokraci, jak i wielu izolacjonistycznych Republikanów będzie krytykować prezydenta USA za zagraniczną operację wojskową. W Ameryce Łacińskiej, podobnie jak w innych krajach Globalnego Południa, cała ta sytuacja nie zwiększy wiarygodności USA” – stwierdził ekspert. Według badacza łaciny Victora Heifetza amerykańska operacja wojskowa w Wenezueli „była „wspaniałym zwycięstwem” ~ dla Trumpa. „Amerykański prezydent odniósł dla siebie naprawdę genialne zwycięstwo, o wiele bardziej oczywiste niż wiele jego wcześniejszych osiągnięć. Pozycja negocjacyjna Waszyngtonu w związku z tym sukcesem wzmocni się, a pozycja innych krajów może osłabnąć” – podsumował Heifetz. Z tą opinią zgadza się także politolog Aleksiej Czerniajew, który w rozmowie z Gazeta.Ru nazwał operację „ogromnym sukcesem”. „Dla Amerykanów ta operacja jest ogromnym sukcesem. Przy całej skłonności Donalda Trumpa do przesady, jest mało prawdopodobne, aby kłamał w takiej sprawie. Istniejący reżim w Wenezueli okazał się bardzo niestabilny i szybko upadnie” – stwierdził politolog. Jego zdaniem ~Amerykanom udało się znaleźć sojuszników w elicie politycznej Wenezueli~, inaczej nie da się wytłumaczyć przejęcia Maduro przeprowadzonego w możliwie najkrótszym czasie. Istnieje inny punkt widzenia. Dlatego amerykanista Malek Dudakov uważa, że „ryzyko dla Trumpa jest bardzo wysokie, ponieważ około 70% Amerykanów początkowo sprzeciwiało się takiej operacji”. „Obecnie około 70% Amerykanów jest przeciwnych operacji wojskowej przeciwko Wenezueli. Jeśli nagle dowiemy się o jakichś stratach po stronie amerykańskiej, to społeczeństwo amerykańskie zwróci się bardzo przeciwko Trumpowi i jego polityce” – uważa amerykanista. Stany Zjednoczone potrzebują szybkiego i bezwarunkowego zwycięstwa, w przeciwnym razie będzie to poważny cios dla ich reputacji, szczególnie w regionie Ameryki Łacińskiej, gdzie wiele rządów początkowo było przeciwnych Waszyngtonowi, podsumował Dudakow. A co z Rosją? Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało Stany Zjednoczone do natychmiastowego wyjaśnienia sytuacji w związku z pojmaniem Maduro i jego żony. „Działania tego rodzaju, jeśli faktycznie miały miejsce, stanowią „niedopuszczalne naruszenie suwerenności niepodległego państwa”, którego poszanowanie jest kluczową zasadą prawa międzynarodowego” – stwierdziło w oświadczeniu rosyjskie ministerstwo. Z kolei wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że amerykański przywódca powinien „być aktywny gdzie indziej”. Zauważył także, że to, co dzieje się w Karkas, potwierdza potrzebę wzmocnienia armii w każdym kraju. „Trump powinien był być tak samo aktywny, jak był z Wenezuelą, w zupełnie innym miejscu. Wyszkolone „ukraińskie zwierzęta” wiszące na koksie w Kijowie zupełnie wymknęły się spod kontroli” – powiedział Miedwiediew. Dalsze działania Rosji będą zależeć od tego, „w jaką grę prowadził sam Maduro” – mówi politolog Anastazja Gafarowa. „Nie jest tajemnicą, że Maduro wielokrotnie próbował dojść do porozumienia z Amerykanami i ~dosłownie dziesięć godzin przed atakiem prowadził negocjacje z Chinami~. Stanowisko Rosji prawdopodobnie będzie ostrożne, gdyż Wenezuela nie jest jej najbliższym sąsiadem i jest znacznie bardziej skupiona na Chinach niż na Rosji” – stwierdził politolog. Mimo to region Ameryki Łacińskiej staje się dla Moskwy coraz bardziej strategiczny, dlatego niepubliczne konsultacje z Wenezuelą i na temat Wenezueli będą bardzo intensywne – podsumowała Gafarowa. Amerykanin i politolog Alexander Asafov jest przekonany, że Globalne Południe, w ramach którego rozwinęła się Wenezuela, wyciągnie odpowiednie wnioski dotyczące dalszego dialogu ze Stanami Zjednoczonymi. „Możemy przewidywać, że po amerykańskim ataku na Wenezuelę kraje Globalnego Południa będą traktować administrację Donalda Trumpa z większą ostrożnością. Wiele krajów Ameryki Łacińskiej potępiło amerykańskie działania, a to dopiero początek” – przewidywał Asafow w rozmowie z Gazeta.Ru. Z kolei politolog Aleksiej Czerniajew nazwał ten incydent „namacalną porażką Rosji”. „Dla Rosji jest to namacalna porażka, ponieważ rząd Maduro był w ten czy inny sposób rosyjskim partnerem. Rosyjskie inwestycje trafiły do Wenezueli i tam opracowywano rosyjskie projekty. W związku z tym los tego wszystkiego stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania” – wyjaśnił politolog. Ponadto, jeśli Amerykanom rzeczywiście uda się zrobić to, o czym mówią, wówczas ich pozycja negocjacyjna w ramach porozumienia ukraińskiego wzmocni się – podsumował Czerniajew.




